Patron Zespołu Szkół
Kapłan 600-lecia Ropczyc
Ks. dr Jan Zwierz (1903–1995) — kapłan, społecznik i współtwórca ropczyckiego szkolnictwa zawodowego.
Rozpocznij opowieśćOpublikowano

Rozdział 02
Ropczyce
Od 1929 roku ks. Jan Zwierz związał swoją pracę duszpasterską i społeczną z Ropczycami.
W 1937 roku był inicjatorem i jednym z głównych organizatorów Towarzystwa Miłośników Ziemi Ropczyckiej. W czasie okupacji pomagał tworzyć szkoły zawodowe, otwierając młodzieży drogę do nauki i pracy.
Kochajcie swoje miasto.
Uczcie się jego historii.
Rozdział 03
Pełna biografia
Historia życia, kapłaństwa i pracy społecznej patrona szkoły.
W historii każdej społeczności pojawiają się ludzie, którzy swoim życiem i działalnością, zapadają w pamięć potomnych, a ich czyny bywają niewymiernymi w wartościach doczesnych. Do takich niewątpliwie należałoby zaliczyć śp. Księdza dra Jana Zwierza, co też z całą stanowczością wewnętrznego odczucia wyrażam.
Jan Zwierz urodził się dnia 8 września 1903 roku w Grądach koło Brzeska. Szkołę podstawową ukończył w czerwcu 1914 roku w Tarnowie, gdzie Jego ojciec Józef pracował w Nadzorze Telegrafów i Telefonów. Do pierwszej Komunii św. przystąpił w roku 1912 w kościele katedralnym. Po ukończeniu szkoły powszechnej złożył egzamin wstępny do I Gimnazjum im. K. Brodzińskiego w Tarnowie w czerwcu 1914 roku.
W pierwszych dniach I wojny światowej Jego ojciec został powołany do armii austriackiej, a matka zmuszona była powrócić do krewnych w Grądach. W roku szkolnym 1915/1916 ukończył drugą klasę gimnazjalną, a w styczniu 1916 roku zmarła matka Wiktoria. Po śmierci matki wychowaniem Jana oraz dwóch braci – Władysława i Rudolfa – zajęła się babka, matka ojca. Jan ukończył pięć klas gimnazjalnych w Brzesku i po zakończeniu działań wojennych przeniósł się z ojcem do Tarnowa, gdzie 30 maja 1922 roku złożył egzamin dojrzałości.
Przeżycia po śmierci matki miały niewątpliwie poważny wpływ na osobowość Jana, który, wierząc, że w kapłaństwie może lepiej pomagać duszy śp. Matki, wstąpił do Seminarium Duchownego w Tarnowie. Święcenia kapłańskie otrzymał z rąk ks. biskupa Leona Wałęgi w dniu 29 czerwca 1926 roku, a pierwszą Mszę św. cichą odprawił w kaplicy SS. Urszulanek w Tarnowie, w asyście księdza prałata S. Bulandy, profesora prawa kanonicznego.
Uroczystą Mszę prymicyjną odprawił w dniu 1 lipca 1926 roku w kościele parafialnym w Brzesku. Ks. J. Opoka – katecheta gimnazjalny i administrator parafii brzeskiej – widząc, że przedłuża się wakans proboszcza w Brzesku, sprawił, że z dniem 1 sierpnia 1926 roku ksiądz Jan Zwierz został wikariuszem. To właśnie pod kierunkiem ks. J. Opoki ks. Jan Zwierz stawiał swoje pierwsze kroki w kapłaństwie aż do listopada 1926 roku.
Właściwą działalność duszpasterską rozpoczął ks. Jan Zwierz w dniu 2 listopada 1926 roku, kiedy to w Dzień Zaduszny opuścił Brzesko, udając się na wyznaczoną placówkę w Radomyślu Wielkim. O tym ważnym wydarzeniu pisał po latach:
„O zmroku, furmanką czarnej koło Dębicy, przyjechałem pod wikarówkę. Mój poprzednik, starszy wikariusz, nie okazał zainteresowania moją osobą. Dość długo stałem nie wiedząc, co począć. Niezachęcający kościelny wskazał mi drogę do plebanii położonej w rynku. Złożyłem uszanowanie ks. proboszczowi. Zamieszkałem na plebanii w zimnym pokoju, oczekiwałem w płaczu wyjazdu ks. wikariusza.”
W Radomyślu Wielkim ks. Jan Zwierz pracował do dnia 22 września 1928 roku jako wikariusz, przejmując jednocześnie nauczanie religii w szkole powszechnej, dokształcającej oraz w szkole w Dulczy Małej. Już na tej pierwszej „placówce” uwidocznił się Jego zmysł organizacyjny w zakresie działalności społecznej.
Zahartowany w pracy duszpasterskiej i społecznej został we wrześniu 1929 roku przeniesiony do parafii Przemienienia Pańskiego w Ropczycach. Uczył religii w szkołach powszechnych, gimnazjach oraz w Miejskim Seminarium Nauczycielskim. Wiele czasu poświęcał przygotowaniu dzieci do pierwszej Komunii św. oraz pracy z młodzieżą w ramach Sodalicji Mariańskiej.
Działalność społeczna ks. Jana Zwierza nasiliła się szczególnie po przeniesieniu powiatu z Ropczyc do Dębicy w 1937 roku. Chcąc podtrzymać jedność społeczną i pobudzić lokalny patriotyzm, założył Towarzystwo Przyjaciół Ropczyc, którego był przewodniczącym. Dzięki działalności Towarzystwa udało się urzeczywistnić wiele przedsięwzięć sprzyjających rozwojowi miasta, zwłaszcza w dziedzinie szkolnictwa średniego i zawodowego.
W okresie okupacji hitlerowskiej wykazał się ogromną odwagą i determinacją, podejmując dzieło budowy i uruchomienia kolejnych szkół – w tym Szkoły Ogrodniczej i Szkoły Mechanicznej w Ropczycach. Placówki te uratowały wielu młodych ludzi przed wywozem na przymusowe roboty.
Ks. dr Jan Zwierz zmarł dnia 19 maja 1995 roku. Ostatnia ziemska wędrówka rozpoczęła się z kościółka N.M.P. w Ropczycach. Uroczystości pogrzebowe odbyły się 22 maja 1995 roku, a w ostatniej drodze towarzyszyły Mu niezliczone tłumy wiernych.
Służył Bogu i ludziom. Niech dobry Bóg nagrodzi Go i da Mu szczęście wieczne w Królestwie Niebieskim. Niech spoczywa w pokoju.
Wywiady i wspomnienia o ks. Janie Zwierzu
Zapraszamy do lektury dwóch wywiadów poświęconych patronowi szkoły. Pełne publikacje można otworzyć i pobrać w formacie PDF.
Poniżej znajduje się pełny tekst obu wywiadów w wersji HTML. Zachowano treść źródeł, łącząc wiersze i odpowiedzi rozdzielone między stronami PDF. Oryginalne pliki pozostają dostępne powyżej.
Wywiad o ks. dr. Janie Zwierzu w 19. rocznicę śmierci
Wspomnienia dyrektora o dyrektorze…
Dyrektorem Zespołu Szkół Rolniczych w Ropczycach w roku śmierci ks. dr Jana Zwierza była mgr inż. Mieczysława Sokołowska, żyjąca od dzieciństwa w Ropczycach. Znała ks. dra Zwierza nie tylko z opowiadań, ale również z autopsji.
Pierwsze lata pracy ks. dra Jana Zwierza w Ropczycach
Gdy ks. dr Zwierz rozpoczął pracę w Ropczycach, miał 26 lat i zajmował się pracą katechetyczną we wszystkich szkołach na terenie Ropczyc i Checheł. Po wybuchu II wojny światowej uczył tylko w szkołach powszechnych w Ropczycach. W 1940r. podjął starania u władz niemieckich o utworzenie w Ropczycach szkoły ogrodniczej. Chodzili do niej uczniowie z terenu Ropczyc i okolicy, którym ze względu na wiek groziła wywózka na przymusowe roboty do Niemiec. 3 lata później powstała filia szkoły mechanicznej, a w 1944r. samodzielna szkoła mechaniczna. Po wojnie został mianowany dyrektorem gimnazjum mechanicznego, natomiast w 1945r. został dyrektorem gimnazjum ogrodniczego. Pełen młodzieńczego zapału wraz z młodzieżą w różnym wieku podjął budowę warsztatów dla gimnazjum mechanicznego. Postarał się, aby w Witkowicach, w posiadłości profesora KUL-u Henryka Dębińskiego, utworzyć gospodarstwo ogrodnicze dla gimnazjum ogrodniczego, zaś w budynku pałacu urządził internat męski. Oświata w okresie powojennym była podstawowym oczkiem w głowie ks. dra Jana Zwierza. Za tę działalność został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi. Otrzymał go 29 kwietnia 1947r. za zasługi w rozwoju szkolnictwa zawodowego. Było to pierwsze tak wysokie odznaczenie dla nauczycieli środowiska ropczyckiego.
Gdy się urodziłam w 1947r. ks. dr Zwierz miał 44 lata, a gdy umierał miałam 48 lat. Zapamiętałam go jako człowieka poważnego i pogodnego, myślącego, bezpośredniego, marzącego o pięknie Ropczyc, o rozwoju szkół, o zapewnieniu absolwentom miejsc pracy. Do końca swoich dni odwiedzał szkołę, tzn. Zespół Szkół Rolniczych i szkoły zawodowe mechaniczne. Cieszył się osiągnięciami uczniów, wspierał wysiłki nauczycieli w unowocześnianiu bazy szkolnej, brał udział w uroczystościach szkolnych, chętnie spotykał się z absolwentami głównie tych pierwszych roczników, którzy dzięki ropczyckim szkołom poszli w świat, zajmowali różne wysokie stanowiska i zachowali wdzięczność dla niego do śmierci. Odwiedzając Ropczyce oglądali budynki szkoły, internatu i odwiedzali ks. dra Zwierza. Do jednych z pierwszych absolwentów technikum mechanicznego i najbardziej zaprzyjaźnionych należeli fundatorzy tablicy na Kościele Sanktuaryjnym, tj. Augustyn Szkotnicki, Józef Kolbusz oraz Edward Kasprzyk.
Ks. dr Jan Zwierz nigdy nie odmawiał nikomu proszącemu pomocy w różnych sytuacjach życiowych.
Ks. dr Jan Zwierz jako społecznik
Od 1929r. do śmierci, która nastąpiła 19 maja 1995r., ks. dr Zwierz dzielił swoje życie między Kościół i resztę świata, tzw. urzędy i ludzi. Korzystając z tego, że przed wojną uczył młodzież w szkołach powszechnych (podstawowych), znał kolejne pokolenia ropczycan i ich dzieci. Kiedy powstał Komitet Obywatelski dla Podniesienia Ropczyc po likwidacji powiatu ropczyckiego przed II wojną światową, przy pomocy zasobnych gospodarzy podjął budowę budynku szkoły ogrodniczej, a potem warsztatów i internatu. Wraz z uczniami pracował fizycznie. Tuż po wojnie zorganizował internat żeński w budynku gimnazjum ogrodniczego. Młodzież przynosiła z domu produkty żywnościowe na cały tydzień. Dla młodzieży dojeżdżającej do ropczyckich szkół w latach 1960-1970 z jego inicjatywy wybudowano dworzec PKS, PKP, Bank Spółdzielczy i inne instytucje. W latach 70. zabiegał o budowę Zakładów Magnezytowych i Cukrowni. Większość późniejszych ropczycan z dumą wypowiada się o ks. dr Zwierzu jako budowniczym miasta. Młodzież z lat 1980 wspomina go przechadzającego się po Ropczycach i zwracającego uwagę młodzieży i dzieciom na dbałość o wygląd miasta. Przechadzając się z laską po Rynku, niekiedy prosił uczniów o podniesienie papierka lub innego śmiecia. Zawsze ta prośba była spełniana. Cieszył się ukwieceniem Rynku, terenu przyszkolnego i dworca autobusowego. Jego staraniem w okolicy dworca uporządkowano teren i wybudowano pomnik Króla Kazimierza Wielkiego, założyciela miasta. Dzięki jego wizji powstało osiedle bloków na osiedlu św. Barbary. Miał dar przekonywania co do słuszności swoich myśli, marzeń i pragnień. Ubolewał, że zabrakło mu życia dla zorganizowania placówki zdrowotnej w formie szpitala dla Ropczyc. Pragnął, aby odpowiedzialne stanowiska w urzędach i szkołach zajmowali ropczycanie, gdyż był przekonany, że oni będą kontynuowali jego dzieło.
Czciciel Ropczyckiej Madonny
W latach 50. XX w., w okresie nagonki na Kościół i kapłanów, gdy został zwolniony ze stanowisk dyrektorskich, podjął studia na Uniwersytecie Jagiellońskim, uwieńczone doktoratem z zakresu teologii. Uczęszczał systematycznie do obecnego Sanktuarium Matki Boskiej, gdzie tłumnie gromadziła się młodzież z internatu. Tu prowadził rekolekcje i nauki. Odprawiał nabożeństwa do Ropczyckiej Pani, pragnął dożyć koronacji Jej cudownej figury. Kiedy z ust ks. biskupa Kazimierza Górnego dowiedział się, że starania o koronację są zaawansowane, odpowiedział : „ Mogę spokojnie umierać ”.
Koronacja odbyła się 16 września 2001r.
Zmarł mając 92 lata. Poświęcił Ropczycom, młodzieży i społeczeństwu 66 lat swojego kapłańskiego życia. Jego pogrzeb zgromadził tysiące absolwentów, kapłanów, mieszkańców Ropczyc i okolic. Trumna z jego zwłokami została wprowadzona do kościoła Matki Bożej, a następnie przeniesiona w kolejnym dniu na ramionach absolwentów i strażaków przez ulice Ropczyc do kościoła parafialnego. Było to ostatnie pożegnanie z miastem.
Mowa pożegnalna
W drugim roku mojego dyrektorowania, 21 maja 1995r. przyszło mi w udziale wygłosić słowa pożegnania przy trumnie mojego poprzednika. Oto one :
„Byłeś jedynym i niepowtarzalnym w miejscu gdzie byłeś, w chwili, w której żyłeś. Byłeś potrzebny Chrystusowi, żeby mógł mieć dojście do tej cząstki materii i życia, do tego kawałka świata, do tego momentu historii, kiedy to jako kapłan organizowałeś szkołę w okresie zagrożenia- z myślą ochrony życia młodych ludzi. Byłeś w tej szkole dyrektorem, nauczycielem. I chociaż przemija postać tego świata i życie się zmienia, ale się nie kończy wg słów Chrystusa, tu w Ropczycach będziesz trwał wśród nas przez dzieła, które Bóg przez Ciebie powołał. To Ty, księże Janie, byłeś nie tylko kapłanem, katechetą, ale organizatorem szkoły. Pełniłeś funkcje dyrektora i nauczyciela w szkole, która do dziś rozwija się w formie techników ogrodniczych, techników mechanizacji rolnictwa oraz zasadniczych szkół.
Tylu już absolwentów opuściło mury tej szkoły, tylu ludzi z Tobą się spotkało, bo wciąż byłeś w szkole obecny sercem, myślą i swoją osobą. Dziś dziękujemy Ci za serce, które pozostawiłeś w Ropczycach i w szkole, za wskazówki, rady, za dobre myśli, przestrogi, za przykład pracy pedagoga. Jako dyrektor tej szkoły, tej ulubionej szkoły, w imieniu uczniów, tych dawnych i obecnych, w imieniu moich poprzedników dyrektorów przy Twej trumnie składam kwiaty. Niech powiedzą one to, czego nie umiemy wyrazić słowami. Zaś do Boga Ojca zanosimy modlitwy o spokój Twej duszy. Przez świętych obcowanie bądź duchowym patronem swej szkoły.”
Dziękujemy za rozmowę.
Wywiad przeprowadziły: Kamila Sroka i Agnieszka Borowiec z kl. II TB
Opracowanie: Małgorzata Bieniasz
Opis fotografii w oryginale: obok wprowadzenia umieszczono dwa czarno-białe portrety: księdza w sutannie oraz kobiety trzymającej kwiaty. Fotografie nie zawierają dodatkowego tekstu.
Ksiądz doktor Jan Zwierz – Społecznik
Wywiad z Panią Zofią Pasowicz – byłą uczennicą i znajomą księdza.
- Dzień dobry. Jesteśmy uczennicami Zespołu Szkół im. ks. dra Jana Zwierza w Ropczycach i chciałybyśmy zadać Pani kilka pytań na temat naszego patrona.
ZP - Dzień dobry. Bardzo proszę.
- W jakich okolicznościach poznała Pani księdza Zwierza?
ZP - Jeszcze w pierwszej albo drugiej klasie podstawówki uczył mnie religii. Uczył też w szkole ogrodniczej i mechanicznej, które założył.
- Jaki był ksiądz Zwierz?
ZP - Miał ostry głos i może się wydawało, że jest nieprzystępny, ale był bardzo życzliwy. Kiedy przechodził koło mojego sklepu, to zawsze wstępował. Znał mnie dobrze, znał także mojego tatę. On tu znał wszystkich i jego znała cała Polska. I wszystkim „per ty” mówił - nie przejmował się żadnymi tytułami. Ludziom pomagał we wszystkim, był uznawany za księdza - społecznika. Mówiono tak: „On może nie będzie chodził do kościoła, bo bardziej interesują go inne zajęcia”.
- Jakie kazania głosił?
ZP - Głosił kazania tak jak każdy ksiądz, do kościoła chodził i nabożeństwa odprawiał. Ale miał prywatne mieszkanie, niedaleko mostu.
- Co ksiądz Zwierz zrobił dla Ropczyc?
ZP - Przyszedł tu po studiach, więc długo mieszkał i dużo zrobił. Był działaczem bardzo dobrym dla Ropczyc. Jego ciekawość sprawiała, że interesował się wszystkim, dlatego wiele rzeczy jest w mieście dzięki księdzu Zwierzowi. Wszystko umiał załatwić. Szedł, tu nie załatwił, poszedł dalej i załatwił wszystko. Znał język niemiecki, w czasie wojny rozmawiał z okupantami, i oni go słuchali. Niemców nie lubił i starał się, żeby nie zabierali ludzi do Niemiec na roboty przymusowe. Tylko warunek był taki, żeby człowiek był gdzieś zatrudniony, na przykład przy budowie szkoły. Ksiądz miał pozapisywanych ludzi, którzy czasem nawet nie pracowali, ale byli wykazani, że chodzą do pracy przy szkole i ich nie wywożono. W ten sposób uchronił wielu młodych od wywózki do przymusowej pracy.
- Jaki był dla młodzieży?
ZP - Dla młodzieży chyba też był dobry. On chciał, żeby młodzi ludzie się uczyli i chodzili do szkoły. Przyczynił się do budowy szkół ogrodniczej i mechanicznej – był później ich dyrektorem. Kiedy szedł przez miasto z laską, w kapelusiku, młodzież czuła do niego respekt. Gdy zobaczył na ziemi papierek, mówił: „No, dziecko, podnieś ten papier, przechodzisz, podnieś, to jest nasze miasto, trzeba dbać o nie” – takiego porządku uczył.
- Czy był osobą pomocną?
ZP - Zdecydowanie tak. Przede wszystkim interesował się młodymi, którzy chcieli studiować. Doradzał im, gdzie mogą iść dalej do szkół wyższych. Wstawiał się za nimi i nie dawał się zbyć byle czym. Powiedział, że ma być załatwione i tyle. Wiedzieli, że on nie wyjdzie, dopóki nie załatwi – pozytywnie, nie odmownie. Mój wujek, brat taty, pracował na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, gdzie także uczęszczali nasi uczniowie. Ksiądz Zwierz mu powiedział: „Wszyscy mają kończyć tę szkołę, żeby nie repetował który, bo to są biedne dzieci rolników i nie mają pieniędzy. Mają zdawać egzaminy i mają wszyscy kończyć.”
- Może opowie nam Pani jakąś ciekawostkę z życia księdza?
ZP - Ksiądz Zwierz miał krowę, bo on lubił mleko. Przychodził tu do mnie czasami i mówił: „Zosiu, powiedz tatowi, że moja krówka się za nim stęskniła.” – co oznaczało, że musi mu przywieźć sianka, żeby krówka miała co jeść. Pomagała mu jedna z parafianek, która obsługiwała tę krowę. Zajmowała się nią, siano jej suszyła, pod brzeg wyganiała. Codziennie rano przychodziła i ją doiła.
- Jak podsumuje Pani Jego postać?
ZP - Wartościowy ksiądz, o dobrym charakterze, społecznik. Całe życie niósł pomoc. Znała go cała Polska i każdy miał dla niego szacunek.
- Dziękujemy ślicznie.
Wywiad przeprowadziły: Adrianna Ocytko i Katarzyna Stasiowska kl. 2 TEH
Opracowanie: Małgorzata Bieniasz

